Kategorie
Bez kategorii

O słowiańskich strojach

prof. Jerzy Maik z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN podaje, że najstarsza zachowana w Polsce tkanina to fragment neolitycznej maty znaleziony w Hucie Łączyńskiej na Pomorzu.

Z tego samego okresu znane są tkaniny uwiecznione w formie odcisków na naczyniach ceramicznych.

Prof. Maik podaje, że wtedy dominowały tkaniny o prostym, luźnym splocie, prawdopodobnie lniane. Badacz zauważa, że palenie zmarłych i klimat ograniczają ilość znalezisk. Dodaje, że kiedyś archeolodzy nie byli też za bardzo zainteresowani fragmentami tkanin.

Fragmenty tkanin z Domosławia pod Wrocławiem miały ok. 2500 lat i bardziej skomplikowany, skośny splot.

Splot skośny pojawia się też we wczesnośredniowiecznych wykopaliskach z Ostrowa Tumskiego.

https://www.academia.edu/25827395/Wczesno%C5%9Bredniowieczne_fragmenty_tkanin_z_wykopu_VI_i_VII_na_Ostrowie_Tumskim_we_Wroc%C5%82awiu

pierwsza fabryka włókiennicza w Łodzi, przemysł, związany jest z uruchomieniem pierwszej maszyny parowej w fabryce Ludwika Geyera, w 1839 r. Wcześniejsze działania to manufaktury, system nakładczy.

– wyjaśnił mi Marcin Gawryszczak z działu włókienniczego Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi.

Mamy więc tradycyjne techniki tkackie od zarania dziejów do mniej więcej połowy XIX wieku, gdy zaczęły powstawać pierwsze fabryki tkanin, a później ubrań.

Jak wiemy z przekazów, ale też z tego, ile krosien i kołowrotków stoi na strychach i w stodołach na Podlasiu, ludzie sami sobie tkali ubrania co najmniej do lat 50. XX wieku.

Prof. Maik zauważył, że dziś jakość wielu dawnych tkanin jest nieosiągalna, co wydaje się nietypowym wnioskiem, skoro dzisiejsze tkaniny są produkowane w nowoczesnych fabrykach.

Mamy więc ubrania dobrej jakości, ale nie tylko. Innymi ciekawymi uwagami dzieli się autorka bloga Dzikie Barwy, która zawodowo zajmuje się m.in. barwienie tkanin za pomocą dawnych, naturalnych technik:

„Len ma właściwości antyseptyczne – badania Instytutu Włókien Naturalnych w Poznaniu stwierdziły, że odzież z lnu odznacza się bardzo wysokimi walorami higienicznymi (…)

To samo źródło mówi o tym, że len pozytywnie oddziałuje na organizm człowieka, nie powoduje alergii, zaś wzmacnia system immunologiczny.
Na stronie Polskiej Izby Lnu i Konopi zaś wyczytamy, że len ma właściwości bakteriostatyczne i bakteriobójcze.

Dodatkowo, włókno lnu zawiera w swoim składzie ligniny, które są doskonałym naturalnym absorbentem promieniowania UV – jest idealny na lato.
Nie jest atakowany prze mole, grzyby ani bakterie. Co więcej, jest odporny na działanie wody morskiej.
Jakby tego było mało, lniane tkaniny mają zdolność termoregulacji – w upały chłodzą [wchłaniają wilgoć i ciepło], a w chłodne dni utrzymują ciepło ciała. „

Len – magiczna roślina, magiczna tkanina.

Mamy więc ubrania bardzo dobrej jakości, antyseptyczne, antybakteryjne, odporne na UV i termoregulacyjne. Ale to nadal nie wszystko, bo na kolejny niezwykle ważny aspekt odzieży słowiańskiej zwraca uwagę instruktorka gimnastyki słowiańskiej Anna Wrzesińska na blogu slowianska.pl:

„Nazwa “żywa odzież” brzmi dość  skomplikowanie, ale w rzeczywistości słowo “żywa” mówi wszystko. To odzież wykonywana przez ŻYWEGO człowieka, a nie maszynę i z ŻYWYCH, a nie sztucznych materiałów. Jeśli przy wyrobie konkretnej rzeczy człowiek włoży w nią cząstkę swojej duszy, wykonując ją w określonym nastroju i z określoną intencją (jak dawniej robiły to na przykład kobiety szyjące koszule swoim mężom idącym na wojny) to osoba, która będzie nosić tę rzecz, odbierze tę energię. „

W muzeum w Mielniku można zobaczyć tradycyjne ludowe ręczniki. Haftowano na nich wzory ochronne i owijano w nie dziecko po porodzie, następnie takim ręcznikiem można było np. zawiązać ręce pary młodej podczas ślubu, a na koniec spoczywało się zawiniętym w ten ręcznik, który symbolicznie, a czasem i praktycznie, chronił przez całe życie.

Każdy miał też indywidualne hafty ochronne na koszuli, dlatego też oddanie komuś swojej koszuli jest w Polsce tak podziwiane („oddał mu ostatnią koszulę”).

Hafty na strojach ślubnych i ludowych bardzo często mają głębokie, symboliczne znaczenie. Dla mnie bardzo ciekawe było to, że symbole ochronne haftowano na gardle, nadgarstkach, w pasie i u dołu, bo tymi drogami złe energie mogły najłatwiej zaatakować. ( Dlatego też na ceremoniach słowiańskich i w strojach ludowych bardzo często nosi się ochronny pasek lub krajkę ze słowiańskimi symbolami…

Przykładowa słowiańska krajka do ćwiczenia gimnastyki słowiańskiej, źródło: https://wspolczesneslowianki.pl/gimnastyka-slowianska-dla-zdrowia-i-higieny-kobiecego-biustu/

i tu pod rozwagę pozostawiam, że mężczyźni wprawdzie często noszą pasek, ale kobiety doszły już do tego, że w pewnym momencie nosiły spodnie-biodrówki i miały goły pępek…)

Materiały z projektu „Licho nie śpi…- słowiańskie motywy” finansowanego ze środków Ministerstwa Edukacji i Nauki, Polsko Ukraińskiej Rady Wymiany Młodzieży, szczegóły: http://razemdzialamy.pl/

Mamy więc stroje bardzo dobrej jakości, antyseptyczne, antybakteryjne, odporne na UV i termoregulacyjne, wykonane z miłością i uwagą, a do tego starannie przemyślane na każdym etapie, ochronne i symboliczne.

Zauważmy też, że zarówno konopie, jak i len, mają dziesiątki praktycznych zastosowań (olej, ubrania, sznury, potrawy itp.), więc w procesie produkcji takich ubrań nic się nie marnuje. Podobnie jest z wełną.

Ciekawą refleksję ma M.A. Kaczajewa:

Istnieje wiele przykładów wykorzystania koszuli w obrzędach magicznych (…) Wiele rytuałów „zmycia” choroby (…) kończyło się założeniem nowej koszuli – zwykle haftowanej.

Качаева М.А. Ритмическая композиция народного текстильного орнамента как основа энергоинформационного воздействия орнамента на организм человека

Każdy z nas nie raz doświadczył tej magii osobiście, gdy po kilku dniach w dresie i z katarem myje się, zakłada nowe ubranie, czesze włosy i jest już zdrowy.

A teraz pod rozwagę:

  • dawniej ubrania pochodziły z roślin dojrzewających na słonku, były tkane przy piosenkach, z zachowaniem różnych zasad typu hafty ochronne, pilnowanie faz księżyca, korzystne sploty.
  • Później my mieliśmy zmordowane tkaczki w Łodzi, a koledzy zza Oceanu – mordęgę Murzynów, którzy wbrew swojej woli harowali na farmach bawełny.
  • Obecnie mamy spracowane dzieci w chińskich fabrykach, chemikalia spuszczane do rzek, nie wspominając nawet o egzemach i obtarciach powodowanych przez sztuczne tkaniny.

Istnieje sporo osób, wierzących w pozytywną i negatywną energię, wiążącą się z określonymi przedmiotami, a zresztą sami lubimy dostać coś, co wykonano starannie i z miłością, zamiast odgrzewanych kotletów z supermarketu.

Z tej perspektywy, w świetle tego, co już wiemy o słowiańskich ubraniach, możemy powiedzieć, że dawne stroje emanowały pozytywną, ochronną energią (zerowy ślad węglowy!).

Dzisiejsze stroje metaforycznie spływają krwią i potem, a przy ich tworzeniu udział brały głównie stres, nędza, wyczerpanie i strach.

I znów do rozważenia: w jakim stanie jest współczesny człowiek, jeśli to dotyczy nie tylko ubrań, ale wszystkiego, czym się otacza: kosmetyków, jedzenia, seksu, rozrywki, informacji, wyposażenia wnętrz?

Czy to znaczy, że „powinniśmy” nosić zgrzebne koszuliny z lnu? Niekoniecznie. Możemy też:

  • kupować od czasu do czasu rzeczy wyprodukowane w naszym kraju i okolicach, od ludzi, którzy życzą nam dobrze. Np. wśród moich prezentów pod choinkę były stroje ze sklepu Paprodziada.
  • Przerabiać i donaszać stare ubrania z szafy babci. Kiedyś z koleżanką znalazłyśmy w starej chacie na Podlasiu dwie stare sukienki – ze wzorem jak dla czarodziejek z Marsa i z Wenus. To było ciekawe…
  • Wykorzystywać stare materiały, tkane ręką ludzką. U mojej babci jeszcze by się znalazło od groma takich materiałów, czasem spotyka się je też w lumpeksach.
  • Można też szyć samemu lub u krawcowej.
  • Nadal w Polsce istnieją ludzie, którzy trzymają owce lub lamy i ludzie, którzy robią z wełny kożuszki. Ostatnio koleżanka powiedziała mi, że ma mini – przędzarkę do wełny, bardzo puszystego psa, zbiera jego kłaki i planuje z nich zrobić… skarpetki!
  • Nadal w Polsce istnieją ludzie, którzy tkają tkaniny własnoręcznie. Najczęściej to są kilimy, dywany, obrusy, ale może i suknię potrafią utkać. Przykładowo Jarosława z Łodzi prowadzi czasem warsztaty z szycia tradycyjnych słowiańskich sukni i plecenia pasków, tzw. krajek.
  • Na specjalne okazje można zamawiać takie rzeczy, jak ręcznie tkane koronki, które zamawiał z Koniakowa m.in. Dior. Bardzo wzruszająco o swoim rzemiośle opowiada tu jedna z koronczarek:

https://vod.tvp.pl/video/urodzeni-artysci,beata-karolina-i-laura-legierskie,49950231

  • Jeśli udałoby się znaleźć jakikolwiek element autentycznego stroju ludowego, to już w ogóle można mówić o wielkim szczęściu.
  • Jeśli Wasze babcie nie robią na drutach ani na szydełku, to możecie się zgłosić do mojej.
  • Ja np. kupuję na Vinted ubrania vintage, np. odlotowy sweter wyprodukowany w Polsce w latach 90.

To jest tylko kilka przykładów. Jeśli ktoś ma dodatkowe pomysły, to niech da znać, a ja będę uzupełniać listę.

3 odpowiedzi na “O słowiańskich strojach”

Świetny artykuł. Utwierdzil mnie w moich odczuciach kiedy po raz kolejny kupiłam ubranko dla dziecka ze znanej sieciowki i poczulam ze to co zakladam swojemu dziecku moze byc lepsze, pelniejsze od tego trzymam w rękach. Lecz jestem na bakier z igla i nitka a co mowic o szyciu. Moze kiedys… Pozdrawiam 🙂

Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s